niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 10

   Siedziałam w celi już od kilku dni. Znajdowała się w niej tylko stara prycz i śmierdzący wełniany koc i toaleta. Było mi ciężko. Nic nie jadłam, co może nie było dobrym pomysłem biorąc pod uwagę moją sytuację: zamknęli mnie w małym pokoju, który znajdował się w dużym, starym budynku, który był... No właśnie gdzie? Nie miałam pojęcia. Wiedziałam tylko, że na pewno Katie i Olee szaleją z niepokoju i pewnie wezwały policję, żeby mnie szukali.
   Codziennie dostawałam świeże jedzenie i wodę, ale jak już mówiłam, nic nie jadłam. Postanowiłam, że jeśli mam umrzeć, to umrę walcząc przynajmniej w taki sposób. Bo za żadne skarby nie miałam zamiaru wstępować do ich armii, czymkolwiek oni byli. I jeszcze Eric. Nie wiedziałam jak mógł mnie tak oszukać. Ale z drugiej strony nic nigdy o sobie nie mówił, więc nie powiedział mi czegoś w stylu "Nie jestem parszywym draniem, który doprowadzi cię do niechybnej śmierci", więc patrząc na to z perspektywy postronnego obserwatora, można pomyśleć, że mnie nie okłamał. Tylko ukrył prawdę. Albo jej po prostu nie zrozumiał. Wmówienie sobie "Postępuję słusznie, bo wszyscy tak robią" nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
   Tego dnia w nocy usłyszałam szelesty za drzwiami. Mam słaby wzrok, ale przez to trzy razy bardziej wyostrzony słuch. Tak więc słyszałam wszystko bardzo dokładnie.
-Śpi? -zapytał ktoś.
-Chyba tak. Nic nie słyszę -odpowiedział drugi głos.
-Dobra, na trzy wchodzimy. Tylko cicho i pamiętaj, żeby wszystko zabrać. Raz, dwa, trzy!
 W tym momencie ta dwójka otworzyła drzwi i rzuciła się w stronę pryczy. Zanim zdążyli się zorientować, że nikogo tam nie ma, dwie ciężkie metalowe misy, które były jedynym wystrojem pokoju, wyleciały prosto z moich rąk i dotarły do swoich celów: krocza i głowy napastników.
-Auaa! -rykną jeden.
-Zamknij się, idioto! -krzyknął drugi. -I ruszaj się, bo za chwilę będzie po wszystkim. Bierz ją!
Nie wiedziałam o co chodziło, ale rozpoznałam głos. To był Eric. Cała moja furia zbierana przez te kilka dni eksplodowała. Bez wahania rzuciłam się na niego. Trzeci cios zdołał odparować, po czym szarpnął mnie za nadgarstki i szepnął:
-Musisz mi zaufać. Musisz.
-Ja? Tobie? Wolałabym tutaj zgnić, niż ci zaufać -powiedziałam nie szczędząc nienawiści wypływającej z mojego głosu. -Jeśli nie masz nic ciekawego do roboty i chcesz się z kimś pobawić, lepiej poszukaj innej dziewczyny, bo ja jakoś nie mam ochoty.
Słowa wyraźnie zadziałały. Spojrzałam mu w oczy i znów widziałem ten smutek, tym razem nasilony, błagający o litość. W tym momencie chciałam go tylko przeprosić, przytulić i powiedzieć znane słowa pocieszenia "Wszystko będzie dobrze". Ale nie zrobiłam tego. Odsunęłam się od niego robiąc duży krok do tyłu.
-Wiedziałem, że mi nie zaufasz, dlatego on przyszedł tu ze mną -powiedział.
Zupełnie zapomniałam o człowieku, który przyszedł z nim. Zerknęłam za ramię Erica i nagle zniknęło wszystko oprócz Alexa. Rzuciłam się mu w ramiona, którymi mnie mocno otoczył. Delikatnie głaskał mi rękami plecy. Staliśmy tam przez dobre kilka minut w ciszy, kiedy Eric chrząknął.
-Taak, chyba musimy iść, jeśli nie chcemy, żeby nasze głowy zawisły nad bramą. Nie wiem jak wy, ale ja całkiem lubię moją głowę.
Uwolniłam się z uścisku Alexa, co było bardzo złym pomysłem. Poleciałam w dół, ku podłodze, a przed upadkiem zdołały mnie uchronić tylko silne ręce Erica.
-Caroline! Co się dzieje? -krzyknął Alex.
Już chciałam odpowiedzieć, ale wyprzedził mnie Eric.
-Nic nie jadła przez kilka dni. Raczej nam to nie pomoże. Wezmę ją na ręce, ty pobiegniesz przodem, do jeepa. Bądź gotowy, żeby móc odjechać w każdej chwili. Bądź uważny, bo jak coś spieprzysz, to nie ręczę za siebie. No już, omawialiśmy to. Znasz plan, biegnij!
Alex zawahał się jeszcze, spojrzał na mnie i posłał mi swój uśmiech mówiący "Jest okej, nie przejmuj się. Dam radę" i pobiegł. Ufałam tylko Alexowi i chciałam, aby on ze mną został, ale wiedziałam, że to niemożliwe.
-Trzymaj się mocno - powiedział Eric i pobiegł wzdłuż nieoświetlonych korytarzy trzymając mnie na rękach. Kurczowo uczepiłam się jego kurtki. Po dziesięciu minutach nie dałam rady i odpłynęłam w ciemność.
***
Kiedy się obudziłam poczułam, że ktoś mnie trzyma. Eric. Już nie biegł, byliśmy w samochodzie. Podpierał moją głowę na swojej ręce. Zadrżałam, ale nie z zimna. Kiedy to poczuł, szybko posadził mnie na siedzeniu obok i opuścił rękę.
-Dobrze, że się obudziłaś. Zimno ci? -zapytał, a ja pokiwałam głową w odpowiedzi, chociaż nie była to prawda. -Gdzieś tutaj jest termos z herbatą i kanapki. Musisz coś zjeść. Nic nie jadłaś, dlatego jesteś taka zmęczona. Teraz jeśli czegoś nie zjesz, będzie jeszcze gorzej.
Eric podał mi jedzenie. Nie byłam zdolna wydusić z siebie ani jednego słowa. Alex kierował, aale cały czas nerwowo odwracał się do tyłu i patrzył w moją stronę.
-Wszystko okej? -zapytał.
Wzruszyłam ramionami. Raczej już nigdy nic nie będzie "okej". Nie po tym, co później przeżyłam.

~~~~~~~~~~~
Siemanko ziomeczki! Bardzo przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale zakończenie roku i oceny trzeba podciągać :( Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał, następny wstawię dużo szybciej (obiecuję). Piszcie czy wam się podobało, co nie, a co was zdziwiło (albo co nie) XD. Pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Super, ale tak dawno nie było rozdziału, że musiałam sobie przypominać 9. Dobrze, że Eric nie jest zdrajcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, że dawno nie było rozdziału, ale teraz będę dodawać częściej :)

      Usuń
  2. Rozdział fajny, Zdziwiła mnie obecność Alex'a bo skąd on się tam wziął? Pozdrawiam i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie mogłam się doczekać, więc powiem tyle- rozdział jest świetny ;)
    Zapraszam do mnie ----> worst-secret.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam jak na jaju i nie mogłam wytrzymać <3 Jak zawsze świetny i czekam na więcej (mam nadzieję, że skoro koniec roku to będzie szybciej) <3 Kocham Erica, chyba jak każdego Erica xD <3 :) *-* Tak więc czekam i zapraszam do mnie -------> http://thewinged-uskrzydlona.blogspot.com/ :*
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog. Czy ja tu dobrze wyczuwam "Dary Anioła"?
    Co ja piszę?! Oczywiście, że tak! Więc, jak wcześniej wspomniałam, świetnie piszesz. :)
    Zapraszam do siebie. Na razie dopiero zaczynam, ale niedługo pojawią kolejne części opowiadania.
    http://dru-raves-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. *To wcale nie jest tak, że dopiero zorientowałam się, że wstawiłaś rozdział. E-ee.*
    No! W końcu coś się dzieje! Teraz tylko czekać na rozwój wątka miłosnego pomiędzy Caro a Ericiem. ^^ Ciekawa jestem gdzie ją wywożą. I czemu ją wywożą. I nadal nie ogarnim, co się dzieje, tak naprawdę. xD A co do ocen, to chyba się opłacało, co nie? W końcu w poniedziałek będziemy razem wybierać sobie książki. B)
    /Majalissa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BTW, strasznie krótki ten komentarz, jak na mnie. xD Pewnie to przez to, że jest 1:56, a ja nadal siedzę na laptopie. :')
      /Majalissa

      Usuń