wtorek, 30 czerwca 2015

LBA, czyli Liebster Blog Award #2

Okej, po raz kolejny zostałam nominowana do LBA. Jeśli nie wiecie co to jest, zachęcam do zajrzenia do poprzedniego postu o tej nagrodzie. Dzięki niej możecie lepiej poznać autora bloga, ale także przypomnieć sobie lub poznać jej kawałki. Zostałam nominowana przez http://worst-secret.blogspot.com/ <-- zapraszam na jej bloga! :D
A oto pytania dla mnie:
1.Do której książki najczęściej powracasz wspomnieniami?
Bez wątpienia do Więźnia Labiryntu (jako trylogii) Jamesa Dashnera.
2. Jak wymyślasz lub z czego czerpiesz pomysły na imiona bohaterów swojego opowiadania?
Bardzo różnie: czasami biorę moje ulubione imiona, czasami czysto szukam jakiś fajnych w internecie.
3.Czy słuchasz muzyki, gdy piszesz?
Raczej nie, bo piszę zazwyczaj w nocy, ale czasami się zdarza.
4. Czy jakaś sytuacja, która wydarzyła się w twoim opowiadaniu, miała miejsce w realu?
Musiałabym się zastanowić, ale jako, że mam fikcyjne postaci, to raczej nie.
5. Masz jakiś ulubiony cytat z książki/książek?
"Kiedy śmierć pomnie przyjdzie - poprzysiągł sobie chłopiec - to dam jej pięścią po gębie.
Osobiście byłem dość wzruszony. Takie szczeniackie maniery.
Tak. 
Spodobało mi się to. Nawet bardzo." Markus Zusak, Złodziejka  Książek
6. Twój ulubiony wokalista to...
Jared Leto <3
7. Twój ulubiony zespół?
Logicznie 30 Seconds To Mars
8. Jaki rodzaj muzyki lubisz najmniej?
Pop i dubstep, oczywiście bez obrazy dla słuchaczy tych gatunków, ja po prostu nie przepadam za taką muzyką.
9. Gdybyś złapał/-a złotą rybkę, jakie byłoby twoje życzenie?
Chciałabym móc wrócić w przeszłość, ale nie po ty, by coś zmienić, ale żeby przeżyć dzieciństwo jeszcze raz.
10. Kupujesz książkę przed czy po premierze?
Chodzi o premierę filmu? Zawsze przed, bo wiem, że duża część filmów "na podstawie książki" to filmy, które nazywają się tak samo jak ta książka i bohaterowie mają tak samo na imię, a cała reszta to już wyobraźnia scenarzysty, reżysera, producenta i ich czasem zbyt bujnych wyobraźni.

Pytania dla nominowanych blogów ode mnie:
1. Dlaczego piszesz bloga?
2. Czy pisanie nie przeszkadza ci w nauce (wiecie, o co chodzi xd)?
3. Masz swoje ulubione miejsce do pisania?
4. Czym się interesujesz oprócz pisarstwa?
5. Jakie jest twoje marzenie?
6. Oglądasz jakiś youtuberów (np. PewDiePie czy ReZi)?
7. Lubisz czytać?
8. Jaką książkę poleciłbyś\abyś przyjacielowi, który nie czyta książek, tak aby zaczął?
9. Twój ulubiony blog?
10. Ulubiony gatunek literacki?

A teraz, pampampam, chwila na którą wszyscy czekali!
Nominuję:
http://thewinged-uskrzydlona.blogspot.com/
http://moj-swiat-do-gory-nogami.blogspot.com/
http://ludzkipsychiatryk.blogspot.com/
http://dziewczynai.blogspot.com/
http://tworczosc-merr.blogspot.com/
Życzę powodzenia! :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 11

   Jechaliśmy już od kilku godzin. Byłam tak wyczerpana, że pomimo moich wysiłków, cały czas zasypiałam, po kilku minutach budząc się gwałtownie. Eric powtarzał mi, że mogę spać, ale chyba domyślił się, że nadal mu nie ufam. Po kilku próbach zrezygnował.
-Słuchaj, Caroline. Jeśli chciałbym cię zabić, mógłbym to zrobić w każdej chwili, albo po prostu nie wyciągać się z Utze. Jesteś wykończona, więc musisz zasnąć, chociażby po to, żeby potem być gotowa.
-Gotowa na co? -zapytałam, chcąc zmienić temat. Jak na razie nie dał mi żadnych powodów, żebym zaczęła mu ufać.
-Nieważne -powiedział wymijająco. Ale chciałam się czegoś dowiedzieć.
-Alex? -wiedziałam, że mi powie. Nigdy przede mną niczego nie zataił.
Nie odpowiedział.
-Alex? -zapytałam jeszcze raz.
Znów nic. Zaczęłam się niepokoić. Po sekundzie zrozumiałam. Wyskoczyłam z siedzenia do przodu i błyskawicznie złapałam za kierownicę i szarpnęłam ją nakierowując samochód prosto.
-Kurczę, przepraszam! Przepraszam, przepraszam, przepraszam! -mówił Alex.
-Jest okej. To nie twoja wina. Jesteś zmęczony. Musimy się zatrzymać...
-Nie! -krzyknęli równocześnie chłopcy. Wymienili spojrzenia. Poczułam się obco. Po chwili Eric kontynuował. -Zamienię się z Alex'em, żeby więcej nie zasnął za kółkiem, ale nie możemy się zatrzymywać.
-Wytłumaczycie mi wreszcie o co chodzi? Gdzie jedziemy? Co to byli za ludzie? O jakiej chorobie mówili i dlaczego miałam wstąpić do ich armii? -pytałam do czasu, kiedy zabrakło mi powietrza w płucach.
-Spokojnie, po kolei -zaczął Eric. -Na serio chcesz wszystko wiedzieć? -zapytał.
-Wszystko -potwierdziłam.
-Okej... Ci ludzie w Utze to Inni. Dosłownie. Istnieją na świecie różne rasy. Są ludzie i są noo... Inni.
-Co? -zapytałam zdezorientowana.
-Inni to raczej zbiór ras. Inni wyglądają jak zwykli ludzie, chociaż często moją jakieś znaki szczególne dotyczące ich umiejętności. Chodzi o... Tak jak wy, Zwykli byście powiedzieli "umiejętności nadprzyrodzone". Inni mają różne talenty, od bardzo potężnych do totalnie nieprzydatnych. Kiedyś tworzyli jedność, ale poprzez ich konflikty podzielili się na trzy grupy: Jantar, Erena i Luna. Przy podziale przysięgły wieczny pokój i że nazwa klasy nigdy nie będzie miała znaczenia, jednak nigdy w życiu nie widziałem chociażby pokojowo nastawionego Jantara do Ereny. Grupy różnią się poglądami politycznymi, mniejszymi różnicami w prawie, ale głównie chodzi o to, że Inni chcieli przywódcy. Ale nie zgadzali się przy wyborze, więc nastąpił podział, a raczej rozłam. Zamknęli cię w Jantarze. Byli pewni, że odeszłaś z Ereny, więc tak jak każdego byłego Ereńczyka chcieli cię zwerbować do swojej armii, która jest oczywiście wbrew Prawu Trzech. Planują coś dużego, dużo gorszego niż wojna. Ale prawie nic o tym nie wiem, to ich tajne plany. A co do tego gdzie jedziemy... bezpieczne miejsce. Jeśli można tak to nazwać, oczywiście. A jeżeli chcesz wiedzieć co tam robiłem, to dowiesz się tego w późniejszym czasie. Nie wszystko naraz. Po prostu mi zaufaj -powiedział i wykonał zakręt kierownicą.
Układałam sobie to wszystko w głowie. Czegoś mi tam brakowało.
-A Luna? Prawie nic o niej nie powiedziałeś.
-Luna to ci najmądrzejsi. A przynajmniej kiedyś byli. Są taką barierą, która podtrzymuje Erenę i Jantara przed wskoczeniem sobie do gardeł. Jest ich bardzo niewielu, bo prawie nikogo nie przyjmują, są odizolowani od reszty. Nikt nic o nich nie wie, oprócz tego, że istnieją. Czasami spotykają się z nimi tylko przedstawiciele.
-A co ma do tego wszystkiego Alex? -zapytałam. Bardzo się bałam odpowiedzi, wręcz chciałam jej nie poznawać, ale wiedziałam, że muszę się tego dowiedzieć.
-Alex to... -zaczął Eric.
-Nie, Eric. Powiedzmy jej prawdę -przerwał mu Alex. Prawie zapomniałam, że siedzi obok mnie. Eric westchnął. -Jestem z Luny, a Eric był ich szpiegiem w Jantarze. Jesteśmy uciekinierami i wkopaliśmy się, a teraz również cię, w niezłe bagno.
-To już zdążyłam zauważyć -stwierdziłam.

~~~~~~~~~~~~~~~
Drodzy czytelnicy, liczę na to, że chociaż trochę się wam porozjaśniało i zaczynacie rozumieć, o co chodzi :D Kilka osób pytało, czy to będzie fan fiction Darów Anioła, ale ja od początku chciałam stworzyć coś swojego. Mam nadzieję, że mimo to będzie się wam podobało i nie zrezygnujecie z czytania mojego bloga. Proszę o komentarze, dla was to chwilka, a dla mnie cenny komentarz i uwaga. Z góry dzięki!

niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 10

   Siedziałam w celi już od kilku dni. Znajdowała się w niej tylko stara prycz i śmierdzący wełniany koc i toaleta. Było mi ciężko. Nic nie jadłam, co może nie było dobrym pomysłem biorąc pod uwagę moją sytuację: zamknęli mnie w małym pokoju, który znajdował się w dużym, starym budynku, który był... No właśnie gdzie? Nie miałam pojęcia. Wiedziałam tylko, że na pewno Katie i Olee szaleją z niepokoju i pewnie wezwały policję, żeby mnie szukali.
   Codziennie dostawałam świeże jedzenie i wodę, ale jak już mówiłam, nic nie jadłam. Postanowiłam, że jeśli mam umrzeć, to umrę walcząc przynajmniej w taki sposób. Bo za żadne skarby nie miałam zamiaru wstępować do ich armii, czymkolwiek oni byli. I jeszcze Eric. Nie wiedziałam jak mógł mnie tak oszukać. Ale z drugiej strony nic nigdy o sobie nie mówił, więc nie powiedział mi czegoś w stylu "Nie jestem parszywym draniem, który doprowadzi cię do niechybnej śmierci", więc patrząc na to z perspektywy postronnego obserwatora, można pomyśleć, że mnie nie okłamał. Tylko ukrył prawdę. Albo jej po prostu nie zrozumiał. Wmówienie sobie "Postępuję słusznie, bo wszyscy tak robią" nie jest żadnym usprawiedliwieniem.
   Tego dnia w nocy usłyszałam szelesty za drzwiami. Mam słaby wzrok, ale przez to trzy razy bardziej wyostrzony słuch. Tak więc słyszałam wszystko bardzo dokładnie.
-Śpi? -zapytał ktoś.
-Chyba tak. Nic nie słyszę -odpowiedział drugi głos.
-Dobra, na trzy wchodzimy. Tylko cicho i pamiętaj, żeby wszystko zabrać. Raz, dwa, trzy!
 W tym momencie ta dwójka otworzyła drzwi i rzuciła się w stronę pryczy. Zanim zdążyli się zorientować, że nikogo tam nie ma, dwie ciężkie metalowe misy, które były jedynym wystrojem pokoju, wyleciały prosto z moich rąk i dotarły do swoich celów: krocza i głowy napastników.
-Auaa! -rykną jeden.
-Zamknij się, idioto! -krzyknął drugi. -I ruszaj się, bo za chwilę będzie po wszystkim. Bierz ją!
Nie wiedziałam o co chodziło, ale rozpoznałam głos. To był Eric. Cała moja furia zbierana przez te kilka dni eksplodowała. Bez wahania rzuciłam się na niego. Trzeci cios zdołał odparować, po czym szarpnął mnie za nadgarstki i szepnął:
-Musisz mi zaufać. Musisz.
-Ja? Tobie? Wolałabym tutaj zgnić, niż ci zaufać -powiedziałam nie szczędząc nienawiści wypływającej z mojego głosu. -Jeśli nie masz nic ciekawego do roboty i chcesz się z kimś pobawić, lepiej poszukaj innej dziewczyny, bo ja jakoś nie mam ochoty.
Słowa wyraźnie zadziałały. Spojrzałam mu w oczy i znów widziałem ten smutek, tym razem nasilony, błagający o litość. W tym momencie chciałam go tylko przeprosić, przytulić i powiedzieć znane słowa pocieszenia "Wszystko będzie dobrze". Ale nie zrobiłam tego. Odsunęłam się od niego robiąc duży krok do tyłu.
-Wiedziałem, że mi nie zaufasz, dlatego on przyszedł tu ze mną -powiedział.
Zupełnie zapomniałam o człowieku, który przyszedł z nim. Zerknęłam za ramię Erica i nagle zniknęło wszystko oprócz Alexa. Rzuciłam się mu w ramiona, którymi mnie mocno otoczył. Delikatnie głaskał mi rękami plecy. Staliśmy tam przez dobre kilka minut w ciszy, kiedy Eric chrząknął.
-Taak, chyba musimy iść, jeśli nie chcemy, żeby nasze głowy zawisły nad bramą. Nie wiem jak wy, ale ja całkiem lubię moją głowę.
Uwolniłam się z uścisku Alexa, co było bardzo złym pomysłem. Poleciałam w dół, ku podłodze, a przed upadkiem zdołały mnie uchronić tylko silne ręce Erica.
-Caroline! Co się dzieje? -krzyknął Alex.
Już chciałam odpowiedzieć, ale wyprzedził mnie Eric.
-Nic nie jadła przez kilka dni. Raczej nam to nie pomoże. Wezmę ją na ręce, ty pobiegniesz przodem, do jeepa. Bądź gotowy, żeby móc odjechać w każdej chwili. Bądź uważny, bo jak coś spieprzysz, to nie ręczę za siebie. No już, omawialiśmy to. Znasz plan, biegnij!
Alex zawahał się jeszcze, spojrzał na mnie i posłał mi swój uśmiech mówiący "Jest okej, nie przejmuj się. Dam radę" i pobiegł. Ufałam tylko Alexowi i chciałam, aby on ze mną został, ale wiedziałam, że to niemożliwe.
-Trzymaj się mocno - powiedział Eric i pobiegł wzdłuż nieoświetlonych korytarzy trzymając mnie na rękach. Kurczowo uczepiłam się jego kurtki. Po dziesięciu minutach nie dałam rady i odpłynęłam w ciemność.
***
Kiedy się obudziłam poczułam, że ktoś mnie trzyma. Eric. Już nie biegł, byliśmy w samochodzie. Podpierał moją głowę na swojej ręce. Zadrżałam, ale nie z zimna. Kiedy to poczuł, szybko posadził mnie na siedzeniu obok i opuścił rękę.
-Dobrze, że się obudziłaś. Zimno ci? -zapytał, a ja pokiwałam głową w odpowiedzi, chociaż nie była to prawda. -Gdzieś tutaj jest termos z herbatą i kanapki. Musisz coś zjeść. Nic nie jadłaś, dlatego jesteś taka zmęczona. Teraz jeśli czegoś nie zjesz, będzie jeszcze gorzej.
Eric podał mi jedzenie. Nie byłam zdolna wydusić z siebie ani jednego słowa. Alex kierował, aale cały czas nerwowo odwracał się do tyłu i patrzył w moją stronę.
-Wszystko okej? -zapytał.
Wzruszyłam ramionami. Raczej już nigdy nic nie będzie "okej". Nie po tym, co później przeżyłam.

~~~~~~~~~~~
Siemanko ziomeczki! Bardzo przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale zakończenie roku i oceny trzeba podciągać :( Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał, następny wstawię dużo szybciej (obiecuję). Piszcie czy wam się podobało, co nie, a co was zdziwiło (albo co nie) XD. Pozdrawiam!