piątek, 1 maja 2015

Rozdział 9

Zobaczyłam mamę, tatę, Mary, Paulę, Kate, Olee, Simona i Alexa. Wszyscy byli tacy radośni. Alex kładł koc na trawie, tata z Simonem rozpalali grilla, mama rozmawiała przez telefon i gestykulowała wesoło, a dziewczyny gadały ze sobą i śmiały się. Ta scena wydawała się mi być za razem bardzo bliska, ale i odległa. Nagle przypomniałam sobie. To był maj trzy lata temu, kiedy jeszcze mieliśmy działkę nad jeziorem i jeździliśmy tam każdego lata. Chciałam trwać w tym wspomnieniu, zatopić się w nim, ale zostałam brutalnie szarpnięta i obudziłam się.
Leżałam na łóżku. Byłam wyspana, ale miałam chęć jeszcze trochę poleżeć. Nade mną stał wysoki chłopak o blond włosach i wyjątkowo mocno wydatnych kościach policzkowych. Zastanawiałam się, czy go kiedyś nie spotkałam, ale od razu przepędziłam tę myśl.
-Wstajemy, księżniczko. To niestety nie jest pałac. Za dwie minuty w Ukwizytorium - powiedział i wyszedł.
Dopiero po jego wyjściu uświadomiłam sobie, że nie jestem w domu, ani żadnym znanym mi pomieszczeniu. Nie miałam na sobie moich ciuchów, tylko jeansy i flanelową koszulę. Ubrania były idealnie dopasowane. W dole mojego łóżka leżało pudełko. Otworzyłam je i zobaczyłam czarne glany. Spojrzałam na podeszwę. Rozmiar 38. Mój rozmiar. Wszystko to było bardzo dziwne i podejrzane. Chciałam uciec przez okno albo cicho się wymknąć, ale moja ciekawość zwyciężyła. Szybko włożyłam buty i wyszłam z pokoju.
Od razu po wyjściu zadałam sobie pytanie: gdzie ja właściwie mam iść? Przecież nie mam pojęcia co to jest, ani gdzie jest jakieś Ukwizytorium. Postanowiłam jednak skierować się prosto wąskim korytarzem. Na ścianie wisiały obrazy. Niektóre piękne, przedstawiające chyba... Wenecję? Paryż? Okinawę? Nie wiedziałam. Namalowane miasteczko przypominało po trochu każde z tych miejsc. Cień był idealnie ujęty, panował tam znaczny kontrast pomiędzy barwami ciepłymi a zimnymi, ale pomimo to światłocień miał w sobie pewną delikatność. Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos:
-Myślałem, że interesujesz się fotografią, a nie malarstwem.
-W zasadzie tym i tym - powiedziałam i obróciłam się twarzą do wysokiego blondyna. -Czy możesz mi wyjaśnić co tutaj robię? To było porwanie? Będziecie mnie tu więzić? I gdzie są moje ciuchy?! - ostatnie pytanie samo wymknęło się z moich ust, chociaż tego na prawdę nie chciałam.
-Wszystko w swoim czasie, księżniczko - powiedział chłopak chichocząc. - A teraz chodź.
Nic nie rozumiałam. Po co? Dlaczego ja? Mimo wszystko jedyne, co mi pozostało to pójście za nim.
W korytarzu było cicho. Słychać było tylko szelest butów na posadzce. Bałam się tego, gdzie wtedy szłam. Ci ludzie chyba wiedzieli o mnie wszystko!
   Nagle zatrzymaliśmy się przed masywnymi drewnianymi drzwiami. Blondyn szarpnął mocno za klamkę i drzwi rozsunęły się ze skrzypnięciem. Gestem nakazał mi wejść do środka. Wnętrze było umeblowane nowocześnie pomimo starych murów budynku. Pomieszczenie było przestronne z dużą białą kanapą i białymi fotelami. Nie było tam nikogo prócz mnie i chłopaka.
-Za chwilę zjawi się Rada. Postaraj się być miła, bo nigdy nie wiadomo co z tobą zrobią.
-Coo? - zapytałam, ale nie doczekałam się odpowiedzi, bo nagle drzwi znów się rozsunęły i do Ukwizytorium weszło dwóch mężczyzn; jeden młody, a drugi w średnim wieku. Zaraz po nich do pomieszczenia weszła kobieta. Trudno było mi określić jej wiek. Dawałam jej około trzydziestu pięciu lat.
   To dziwne trio przeszło przez pomieszczenie i zatrzymało się przede mną. Starszy mężczyzna uśmiechał się przyjaźnie. Drugi chłopak stał pochylony tak, że nie mogłam dostrzec jego twarzy. Kobieta natomiast obrzucała mnie protekcjonalnym spojrzeniem.
-Witamy panno Voyer w naszych skromnych progach - powiedziała, a gdy nie odpowiedziałam zaczęła mówić dalej. - Zapewne chcesz wiedzieć, dlaczego tutaj jesteś. Zostałaś przetransportowana w to miejsce, bo potrzebowałaś naszej pomocy.
-Nie sądzę - powiedziałam, jednak kobieta kontynuowała.
-Byłaś Zarażona, jak większość ludzi z mieszaną krwią. Jednakże uleczyliśmy Cię.
-Mhm - powiedziałam tylko. Za dużo informacji naraz. "O co chodzi?"- myślałam.
-Ale nic nie jest za darmo. Uleczyliśmy Cię, ale teraz potrzebujemy twojej pomocy. Chcemy, żebyś wstąpiła do naszej armii - spokojnie oświadczyła kobieta.
-Co?! Chyba żartujesz. Nawet was nie znam! Nie będę występować do żadnej armii! - krzyknęłam.
-Przemyśl to dobrze. Potrzebujemy takich jak ty. Czekam na decyzję do jutra. Pamiętaj, że konsekwencje twojej odmowy mogą być dość... okrutne - powiedziała z okrutnym uśmieszkiem na wargach. -A teraz Misdale odprowadź proszę pannę Voyer do celi. Może po spędzonej tam nocy zmieni zdanie.
-Elizabeth, czy Ky nie mógłby... - powiedział młody chłopak z pochyloną głową. Nagle wydał mi się dziwnie znajomy.
-Ah, no dobrze. Ky, odprowadź ją - rzekła i odwróciła się do mnie tyłem.
   Miałam ochotę krzyczeć, że nie mam zamiaru nigdzie iść, że chcę wracać do domu. Ale w tej samej chwili podszedł do mnie blondyn - Ky.
-Chodź - szepnął mi do ucha. -Zanim będzie jeszcze gorzej.
Doszliśmy już do drzwi, gdy nagle ja zorientowałam się skąd znam tego chłopaka. Wyszarpnęłam moje ramię z uścisku Ky'a, odwróciłam się i krzyknęłam.
-Eric?!
Ciemnowłosy chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami pełnymi smutku, w tym samym czasie, gdy Ky podbiegł do mnie i zaciągnął siłą na korytarz, a Eric opuścił wzrok i odwrócił się szybko.
 ~~~~~~~
 
Przepraszam was bardzo za niepisanie, ale miałam bardzo, bardzo, bardzo dużo roboty w szkole. Teraz będę dodawała częściej i mam nadzieję, że podoba wam się rozdział. I tak, wiem mam do napisania odpowiedzi na jakieś 50 pytań za nominację do Liebster Blog Award XD Zrobię to, obiecuję, ale was proszę o komentarze, np. co mam zmienić, jakieś błędy lub jakieś miłe słowo :) Z góry dzięki i pozdrawiam was wszystkich!

12 komentarzy:

  1. Bardzo wciagajace czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, postaram się jak najszybciej wstawić kolejny ;)

      Usuń
  2. Super ale dlaczego taki krótki?? <3 Czekam na następne. Jestem ciekawa co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się w miarę możliwości pisać dłuższe :D

      Usuń
  3. W końcu! <3
    Rozdzial super, choć uważam, że mogłaś trochę bardziej rozciągnąć tą scene. Zakaładam, że to element bardzo ważny dla fabuły, więc to się aż prosi o dłuższe rozwinięcie.
    "Rozmiar 38. Mój rozmiar." powtórzenie. Mogłabyś to jakoś skrócić, np. "Trzydzieści osiem. Mój rozmiar." I w opowiadanach nie używamy liczb. Pani od polskiego truje o tym przy każdej pracy stylistycznej. XD
    Okinawa?! XD Skąd ty ją wzięłaś? XD Aż musiałam wygooglować. Faktycznie piękne miejsce. :')
    "Słychać było tylko szelest butów na posadzce." Nie na czegoś takiego jak "szelest butów".
    "Bałam się tego, gdzie wtedy szłam." wystarczy, że sobie przeczytasz to zdanie, a zaraz poczujesz, że coś tu jest źle. Mogłabyś dać coś w stylu "Obawiałam się miejsca, do którego mnie prowadził.".
    "-Byłaś Zarażona, jak większość ludzi z mieszaną krwią. Jednakże uleczyliśmy Cię.
    -Mhm - powiedziałam tylko. Za dużo informacji naraz. "O co chodzi?"- myślałam." to jest tak strasznie nienaturalna rekcja, że od razu rzuca się w oczy. Jak już wspominałam, to aż błaga, o rozwinięcie. Nikt normalnie nie przyjął by wiadomości, że jacyś ludzie najpierw go porwali, a potem mówią, że wyleczyli go z "choroby", o której nie miał pojęcia, z stoickim spokojem i ostentacyjnym "Aha.".
    "-Ale nic nie jest za darmo. Uleczyliśmy Cię, ale teraz potrzebujemy twojej pomocy. Chcemy, żebyś wstąpiła do naszej armii - spokojnie oświadczyła kobieta." tak poprostu? Bez niczego? Tylko "Wstąp do naszej armii."? A może jakaś rozmowa? Pobieżne przybliżenie sytuacji? Cokolwiek?
    A teraz, tak żeby trochę przytłumić tą falę krytyki którą Cię zalałam, muszę powiedzieć, że jestem naprawdę ciekawa o co chodzi. :D I co do cholery Erick robił w starszyźnie tego czegoś, czym kolwiek oni są? O.o To musi znaczyć, że jest tam jakąś znaczącą postacią, nie? Uhuhu, nieźle, nieźle. ^^
    /Majalissa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero gdy to opublikowałam, zdałam sobie sprawę, jak cholernie to długie. Muszę naprawdę zacząć się ograniczać. Tylko, że ja nigdy nie wiem kiedy skończyć. Na przykład teraz. To miało być króciutkie dopowiedzenie, taki mały "PS.". A wyszedł już sześciozdaniowy komentarz. Ja naprawdę powinnam się zamknąć. O teraz. Już. N O W.
      /Majalissa

      Usuń
  4. Hahahah o jeny XD Poprawię oczywiście, a akcja rozwinie się w kolejnym rozdziale i wyszyyystko się wyjaśni. No i ja lubię twoje komentarze nawet jeśli są przerażająco długie :") Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Śledzę tego bloga od dłuższego czasu i bardzo mi się spodobał. Zachęcam cię do zgłoszenia bloga, do " Czytać znaczyć drugi raz - Rejestr blogów"

    http://czytac-zyc-drugi-raz-rejestrblogow.blogspot.com/

    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś ze mnie nie ogar nie skomentować eh... Tęskniłam i czekam <3
    Ja też mam bloga :) http://ludzkipsychiatryk.blogspot.com/
    Zaprszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy next bo umieram ze zniecierpliwienia!!! <3 <3 <3
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niebawem! Długi weekend, to wezmę się do roboty! XD

      Usuń
  8. To jest super rozdział. Czekam na następny. Mam nadzieję że szybko się pojawi.

    OdpowiedzUsuń