środa, 8 kwietnia 2015

Nominacja Liebster Blog Award ❤

Heeej,
Właśnie przed chwilą zorientowałam się, że mój blog został nominowany do LBA, czyli Liebster Blog Award. Jestem troszeczkę (a nawet bardzo) zdziwiona i szczęśliwa ;D Polega to na tym, że bloggerzy nominują po 11 blogów i każdy nominowany odpowiada na 11 pytań. Ideą tego przedsięwzięcia jest wypromowanie ciekawych, chociaż czasem mało znanych blogów.
Oto blog superosoby, która mnie nominowała i nic mi o tym nie powiedziała XD :
 moj-swiat-do-góry-nogami.blogspot.com <-- polecam!

A oto pytania, które zostały mi zadane:
1. Dlaczego zdecydowała się pisać blog o tej tematyce, a nie innej?
Piszę Fantasy. Zainspirowała mnie moja ulubiona seria - Dary Anioła Cassandry Clare. U mnie również można spotkać wampiry, wilkołaki, a z czasem dowiecie się co jeszcze ;)
2. Czy w którejś postaci odnalazłabyś siebie?
Szczerze mówiąc, tak. Główna bohaterka ma trochę cech po mnie, ale jest tą lepszą wersją- bardziej utalentowaną i mimo wszystko zwariowaną.
3. Jakiej muzyki nienawidzisz?
Techno, dubstepu i country. Ciężko mi słuchać takiej muzyki gdziekolwiek jestem.
4. Piszesz książkę?
Oprócz bloga, czasami piszę opowiadania i teksty. Mam zarys książki, którą chciałabym rozpocząć.
5. Czemu nie/tak?
Przede wszystkim brak czasu i nauka - wymówka każdego bloggera.
6. Od kiedy piszesz?
Hmm... Od roku chyba ;o
7. Ulubione serie książkowe?
Dary Anioła oraz Diabelskie Maszyny Cassandry Clare, Więzień Labiryntu Jamesa Dashnera oraz Gone Zniknęli Michaela Granta ❤
8. Kogo najbardziej szanujesz w swoim opowiadaniu?
Myślę, że Kate. Zawsze ma czas dla przyjaciółek, jest dla nich podporą i "klejem". Uspokaja szaleńczy temperament Olee, a Caroline potrafi doradzić i pomóc. Ostrożnie obchodzi się z chłopakami, a obowiązki stawia zawsze (no, prawie) nad przyjemności.
9. Wzorujesz się na jakimś autorze?
Chyba na wszystkich po trochu z tego co u siebie zauważyłam. Można tu zobaczyć jakieś pierwowzory z bardzo, bardzo wielu książek.
10. Sama korektorujesz rozdziały, czy masz swoją betę?
Sama, jak na razie.
11. Gdybyś mogła, zmieniłabyś coś w swojej opowieści?
Sama nie wiem. Teraz chyba nie, ale zapewne z czasem będę coś chciała XD

Okay, to tyle ;> Teraz ja najpierw zapiszę pytania, a następnie blogi, które nominuję.

1. Twój ulubiony parring?
2. Ulubiony kolor?
3. Kto jest osobą, na której wzorowałeś/łaś główną bohaterkę/głównego bohatera?
4. Spędzasz więcej czasu sam/a, czy w towarzystwie?
5. Planujesz to, co napiszesz, czy wymyślasz z głowy i od razu wstawiasz na bloga?
6. Co Cię inspiruje?
7. Wolisz pisać swoje, czy czytać teksty innych?
8. Ulubione imię damskie/męskie?
9. Jaka jest najdziwniejsza książka, którą przeczytałeś/łaś?
10. Nie wkurzają Cię moje głupie pytania? XD
11. Oceń swojego bloga w skali 1-10.

Nominowane blogi przeze mnie:
 ~ życie-jest-jedno06.blogspot.com
~ miłość-nie-dzięki.blogspot.com
~ kraina-hadesa.blogspot.com
~ niebopoco.blogspot.com
~ moonlighthike.blogspot.com
~ tacopiszeopowiadania.blogspot.com
~ tori0102.blogspot.com
~ dziweczynai.blogspot.com
Gratuluję wszystkim dobrej roboty i życzę powodzenia oraz weny!
A rozdział pojawi się dzisiaj lub w piątek ;)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 8

   Nie mogłam uwierzyć. Niby tylko to, a jednak. O co chodziło? Może to on jakimś sposobem je zabrał. Albo to któraś z dziewczyn je przypadkowo wyrzuciła. Postanowiłam się po prostu zapytać.
-Kate, nie wzięłaś przypadkiem kilku związanych białych karteczek z mojego biurka? Widziałaś je kiedy wczoraj sprzątałyśmy? - zapytałam.
-Szczerze, to wyrzuciłam całe tony porwanego papieru, więc raczej ci nie pomogę. Ol w ogóle nie sprzątała śmieci, czyli jest małe prawdopodobieństwo, że je widziała, ale możesz się jeszcze upewnić - odpowiedziała mi przyjaciółka.
   Niestety odpowiedź Olee była również negatywna. Przez cały dzień jak zawsze byłam głową w chmurach, ale wyjątkowo niczego nie popsułam pomimo przejścia pod drabiną przed przyjściem do pracy. Właściwie dzień zapowiadał się całkiem przyjemnie, bo akurat nie towarzyszył mi pech. Przynajmniej tak myślałam.
   Był kwadrans do trzeciej. Tylko godzina i piętnaście minut do skończenia pracy. Jeszcze wytrzymać godzinę bez żadnych wtop i przypałów. Bardzo chciałam, ale jak widać ja przyciągam głupie i żenujące sytuacje oraz kłopoty.
-Caroline! Chodź tu na chwilę i mnie zastąp. Muszę pilnie zadzwonić, serio. Proszę, to ostatni raz, serio! - poprosiła mnie Natalie, która w ciągu tych kilku tygodni mojej pracy musiała odebrać jakieś trzysta very important calls. Pomimo że nadużywała słowa "serio" i zawsze chciała, żebym to ja ją zastąpiła podczas jej rozmów telefonicznych, budziła we mnie sympatię i nie chciałam jej odmawiać, bo niespecjalnie ciężko jest tylko przyjąć zamówienie.
   Podeszłam do lady. Działałam już jak automat. Mówiłam to samo kilkadziesiąt razy dziennie.
-Dzień dobry. Co mogę podać? - zapytałam klienta nawet nie darząc go spojrzeniem, bo akurat wtedy moim priorytetem było przegonienie much z blatu. Nienawidzę much. Serio.
-Duże White Hot Chockolate.
Głos brzmiał... Znajomo. Delikatnie zachrypnięty męski głos. Skąd ja go znam? Uniosłam głowę znad kartki z zamówieniem i spojrzałam na mężczyznę.
Na jego ciemnych włosach igrały promyki słońca, a jego intensywnie niebieskie oczy wpatrywały się uparcie w moje. Nagle zachciało mi się tańczyć, skakać i śpiewać. Pomimo tak wielkiej wewnętrznej radości zdołałam wykrztusić tylko:
-Emm... Imię?
-Eric - powiedział i posłał mi anielski uśmiech.
ERIC. Eric. Eric. Jego imię rozbrzmiewało w mojej głowie. Pasowało do niego idealnie. Nagle uświadomiłam sobie, że stoję wciąż gapiąc się mu w oczy. Szybko otrząsnęłam się i ułamek sekundy później wydawało mi się, że znów dostrzegłam przebłysk smutku w jego oczach, którego wyjątkowo dzisiaj nie widziałam.
-Natalie! Natalie!!! - darłam się. -Natalie, muszę wyjść. Proszę zastąp mnie - powiedziałam po czym wybiegłam z kawiarni.
   Nie sądzę, żeby mojej koleżance odpowiadało to, że nagle zaczęłam zachowywać się jak wariatka i niczego nie wyjaśniając wyleciałam jak z procy. Ale nie obchodziło mnie to w tym momencie.
   Skręciłam za rogiem i pobiegłam. Podczas tych pięciu sekund uświadomiłam sobie, że każdy kto pomyśli, że jestem nienormalna będzie miał całkowitą rację. Powinnam z nim porozmawiać, a nie za każdym razem uciekać przed nim, przed problemami, czy po prostu okrutną prawdą. Mimo to szybko wsiadłam w taksówkę i pojechałam.

* * *
   Siedziałam tam już od piętnastu minut. Ochłonęłam. Wśród natury zawsze było mi dobrze, zawsze mogłam się tam zaszyć, kiedykolwiek potrzebowałam odpocząć przed zgiełkiem i hałasem świata, nienawiści i okrucieństwa ludzi, a nawet ich głupoty. W lesie zawsze było mi dobrze.
-Hej.
Odwróciłam się. Za mną stał Eric.
-Mogę usiąść? - zapytał.
Pokiwałam głową, zgadzając się. Już i tak byłam na skraju wytrzymania nerwowego. Musiałam wytrzymać.
-Jak mnie znalazłeś? - spytałam dziwiąc się.
-Nowojorscy taksówkarze w gruncie rzeczy nie zarabiają wiele - powiedział uśmiechając się łobuzersko, tak, że nie sposób było się nie uśmiechnąć.
-Uśmiechasz się - stwierdził ze zdziwieniem. -Kurcze. Właśnie zdałem sobie sprawę, jak głupio to zabrzmiało.
-Trochę - potwierdziłam. -Ale chyba nie przyszedłeś po to, żeby znowu mnie wkurzyć? Uprzedzam, że dzisiaj nie mam już na nic siły.
-No tak... Właściwie przyszedłem przeprosić. Za to jak głupio się zachowywałem.
-W sumie to chyba jednak ja powinnam przeprosić. Za to, że cię spoliczkowałam. To było głupie, a ja byłam wtedy falą wściekłości.
-Co jak co, ale rękę to ty masz jak ze stali - oświadczył.
Zaśmiałam się. Wreszcie jakaś zmiana od trzech tygodni. Śmiech już dawno mi nie towarzyszył. Stęskniłam się za tym uczuciem lekkości. Chwilę potem spoważniałam.
-A to coś... Wtedy w tym barze... - nie wiedziałam jak to ująć.
-Świat nie jest taki na jaki wygląda Caroline - powiedział wpatrując się w jakiś punkt w oddali.
-To znaczy? - zapytałam.
Spojrzał na mnie. Przyglądał mi się chwilę, po czym obiecał:
-Powiem ci. Ale nie teraz. Wiedza nie zawsze jest bezpieczna. Wręcz przeciwnie. Wiedza jest ciężarem i wiecznym strachem przed czymś, który nosimy i który nigdy nie stanie się lżejszy, ani wygodniejszy. Może się jedynie stać trochę mniejszy. Czasem warto zostać w niewiedzy, aby życie było prostsze.
 
* * *
   Byłam już w domu. Umyłam się, zjadłam kolację i poszłam spać. Długo nie mogłam zasnąć. Dręczyły mnie myśli o słowach Erica. W końcu jednak zdołałam usnąć.
W środku nocy obudził mnie dźwięk butów na posadzce. Zaniepokojona wstałam i wyszłam z pokoju.
-Katie? Ol?
Nikt mi nie odpowiedział. Po chwili dostrzegłam w kącie ruch i zanim zdążyłam się obrócić, poczułam ostry ból głowy i osunęłam się w ciemność.
                                              
                                                                         ~~~~~~~~
Dzisiaj się postarałam ;D Mam nadzieję, że się podoba i jak zwykle proszę o sugestie, krytykę i komentarze :) A tak btw Eric miał mieć jeszcze na imię Jason lub Maks (na serio nie byłam ani trochę pewna wyboru), więc jeżeli dużej ilości imię się nie spodoba to jeszcze mogę zmienić XD
Pozdrowionka ❤