niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 2

   Minął tydzień od skończenia remontu i mojego dziwnego snu. Mimo wszystko nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jestem obserwowana. Gdy jednak słyszałam jakieś kroki tuż za mną, odwracałam się, ale nie mogłam zobaczyć niczego podejrzanego. Jak na razie jedyną pewną rzeczą było to, że zaczynam wariować.
   Wracając: ponieważ minął tydzień, zaczęłam rozglądać się za jakąś pracą. Miałam już zarezerwowanych kilka lokali na wystawy moich zdjęć. Jednak wiadomo, nie mogłam zarabiać na samych wystawach, bo i zdjęć za mało, i za mało czasu, weny i chęci. Zgłosiłam więc moje CV o kilku miejsc, takich jak kwiaciarnia, hotel, bar, restauracja i kawiarnia. Po zaledwie kilku dniach dostałam propozycję pracy w Starbucksie. Byłam podekscytowana, bo praca lekka, a do tego przyjemna.
-Kate! Kate!-darłam się z mojego pokoju.-Kate!
-Nie drzyj się tak, bo mi uszy wybuchną- odezwał się męski głos.
Kto to był? Nikogo nie widziałam. Przeszukałam wzrokiem cały pokój.
-To teraz już mam niezbity dowód na to, że jestem poważnie chora- powiedziałam sama do siebie.
-Wołałaś mnie?- zapytała Kat wchodząc do pokoju.
-Emm... Tak- powiedziałam.-Dostałam pracę.
-Tak? Gdzie? To świetnie! Trzeba zaraz to uczcić! Zawołam tego leniwca Ol i zaraz biegniemy to uczcić!
   Tak udałyśmy się do centrum handlowego. Poszłyśmy na pizzę, a potem, tak jak zawsze, poszłam do księgarni. Zadzwoniłam do Ol i powiedziałam, żeby wracały beze mnie, bo chciałam się potem przejść. Musiałam sobie wszystko pokładać w głowie, bo nie chciałam znowu mieć halucynacji, czy jakiś dziwnych snów. Miałam dość.

                                                                          * * *
   Poszłam do lasu. Las, natura, zawsze tam lepiej się czułam. Mogłam normalnie myśleć z dala od krzyku, samochodów, hałasu, a nawet ludzi. W takich chwilach samotność nie była utrapieniem, ale odpoczynkiem. Czymś dobry, potrzebnym. Jednak nie mogłam się skupić. Myślałam o chłopaku, o jego jarzących się niebieskich oczach bez skazy. Pod ich pozorną radością skrywał się smutek. Teraz to sobie uświadomiłam. Wcześniej tego nie dostrzegałam.
   Usiadłam na zwalonym pniu nad strumykiem. To dziwne- pomyślałam. W Nowym Jorku takie miejsce, nienaruszone przez człowieka. Może nie mają czasu na odpoczynek, a tym bardziej w takim miejscu. Bo są zajęci sobą, pracą, dziećmi. Nigdy taka nie będę -obiecałam sobie. Nigdy.
   Wtedy usłyszałam trzask łamanej gałęzi. Ooo, nie. Ktoś tu przyszedł. Teraz już nie będę sama- myślałam. Stwierdziłam, że nie będę się tym kimś przejmować, odwracać się, ani przenosić w inne miejsce, tylko zwyczajnie zignoruję ją/go i powrócę do swoich rozmyślań.
   -Ładnie to tak ignorować ludzi?
Gwałtownie moje serce zabiło szybciej. Tym razem się nie przesłyszałam. Wiem to na pewno. Ale ja znałam ten głos. JEGO głos. Odwróciłam się i zobaczyłam bruneta o niebieskich oczach z szyderczym uśmieszkiem na ustach. To był On. Przeklęłam.

                                                                       ~~~~~~
Mam nadzieję, że się podoba :) Jeśli tak, proszę dajcie mi motywację i napiszcie (prosto z mostu) co myślicie, nie bójcie się wytykać mi błędów, bo ja też człowiek, mogę je popełniać ;) Jeśli będzie tu kilka komentarzy zabieram się za następny rozdział i obiecuję, że w nim będzie się coś działo i wszystko się wyjaśni ;D Zapraszam do czytania i komentowania 👌❤

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie się czyta. Szkoda, że rozdziały są takie krótkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będzie dużo wyświetleń i kilka komentarzy będę często dodawać i cieszę się, że ci się podoba ;)

      Usuń
  2. Popieram rozdziały są stanowczo za krótkie ;) jednak całość bardzo przyjemnie się czyta. Czekam na następny rozdział :D

    Pozdrawiam
    Niepowtarzalna xx

    PS. Obiecuje, że pod następnym rozdziałem bardziej się wysile i wpisze Ci te błędy, ale najpierw muszę znaleźć trochę więcej czasu :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha!!!! Zakochałam się w tym <3 Pisz,pisz i jeszcze raz pisz!!!! Dobra ja tu zostaje i się nie ruszam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jenyyy nawet nie wiesz jak miło jest coś takiego usłyszeć ;) Wstawię najszybciej jak dam radę :D

      Usuń